
Pierwsze seminaria Shiro Washi Ryu Kempo w Szkocji zgromadziły niewielką, ale bardzo zaangażowaną grupę praktyków karate i kobudo. Przez dwa dni pracowali blisko siebie: studiując dystans, sprawdzając zastosowania, zadawając pytania i korzystając z hojnie przekazywanej wiedzy instruktorów. Zajęcia poprowadzili Ludwik Orthwein Renshi, 6 dan, oraz Grzegorz „Gregory” Goworek, 6 dan. Dla uczestników był to pierwszy kontakt z tradycją Kempo przekazaną przez Taikę Seiyu Oyatę, a dziś nauczaną, zachowywaną i porządkowaną przez Hanshiego Petera Polandera, 9 dan. Praca Polandera Hanshiego nadaje czytelną strukturę dziedzictwu okinawskiej wiedzy wojennej, które bez takiego przewodnictwa bywa trudne do uchwycenia: kata, tuite, atemi, kyusho i kobudo spotykają się tu jako jedna, spójna metoda praktyki ochrony życia.

Atmosfera była skupiona, ale serdeczna. Nie było to seminarium zbudowane wokół pokazu czy efektownej demonstracji. To była sala pracy: ludzie sprawdzali kąty, czuli, jak odbiera się równowagę, i odkrywali, że znany ruch nagle zaczyna mieć głębszy sens, kiedy pojawia się we właściwym dystansie, we właściwym rytmie i wobec prawdziwego ciała.
Jeden z uczestników dobrze uchwycił ten nastrój:
„W imieniu Colina, Richarda i swoim — dziękuję. Za ciepłe przyjęcie, cierpliwość i otwartość w pomaganiu nam. W świecie karate zdarza się to rzadziej, niż powinno. Dla mnie było wiele momentów olśnienia; czekam na kolejne spotkanie. A tymczasem — mnóstwo pracy przed nami!”[1]
Inny uczestnik napisał:
„Wspaniale było was wszystkich poznać i zostać tak serdecznie przyjętym. Ken i ja bardzo dobrze wspominamy seminarium; było dla nas naprawdę pouczające. Będziemy bardzo wdzięczni za informacje o kolejnych kursach, bo z przyjemnością przyjedziemy ponownie. Proszę przekazać nasze podziękowania wszystkim w Shiro Washi Ryu Kempo.”[1]
Podziękowania płynęły także później:
„Ogromne podziękowania jeszcze raz dla Ludwika Orthweina i Grzegorza z IOKF za to, że poświęcili czas, przyjechali, nauczali i dzielili się swoją wiedzą!”
Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów seminarium była relacja między kobudo a praktyką Kempo bez broni. Gregory pokazywał wybrane elementy kata z bronią w stylu Oyaty, a Ludwik wydobywał z nich odpowiadające im zasady taktyki pustej ręki. Wartość tej pracy nie polegała po prostu na zobaczeniu „najpierw broni, potem rąk” albo odwrotnie. Chodziło o uchwycenie tych samych mechanizmów ciała, wejść, linii nacisku i momentów kontroli, które pojawiały się w obu obszarach. Broń nie była oddzielona od materiału bez broni. Pomagała go oświetlić.


To miało znaczenie, ponieważ duża część praktyki pustej ręki miała jakość, którą trudno wytłumaczyć, dopóki się jej nie poczuje. Techniki były płynne, połączone i miękkie w przejściach, często bez twardego rytmu „stop-start”, który czasem pojawia się w zbyt sztucznych interpretacjach kata karate. Zamiast dopasowywać ruch do znaczenia po fakcie, zastosowania zdawały się wyrastać z samego kształtu, kierunku i intencji kata. Dźwignie, uderzenia, rzuty, ustawienie ciała i zaburzenie równowagi traktowano jak jeden powiązany język, nie jak zbiór odrębnych sztuczek.
Uk Kempo 2026 Socialz 4 final_compressed.mp4
Na zakończenie seminarium obaj instruktorzy otrzymali szkocki quaich. To tradycyjna, dwuušna czara związana z gościnnością, zaufaniem i przyjaźnią. W szkockiej kulturze bywa naczyniem powitania: podawanym obiema rękami, przyjmowanym obiema rękami i rozumianym jako znak, że gość i gospodarz spotykają się w dobrej wierze. W przypadku tego seminarium symbolika była wyjątkowo trafna. Nie były to wyłącznie pamiątkowe upominki. Oznaczały zawiązanie więzi między martialnymi „klanami”: Szkocją i Polską, gospodarzami i gośćmi, karateka i praktykami Kempo, połączonymi na krótki czas wspólną praktyką.


Komentarze samych instruktorów oddawały tę samą serdeczność. Gregory napisał:
„Dobre seminarium i dobry czas. Dziękuję wszystkim.”
Ludwik dodał:
„Dziękuję za gościnność i świetny czas!!!”